poniedziałek, 14 maja 2012

rozdział dziewiąty

-te negatyw!

-Wiem.- mruknął przystając.

Od kiedy wyruszyliśmy z dziesiątej dywizji nie mogłam pozbyć się uczucia, że ktoś nas śledzi. Widocznie chłopak czuł podobnie.

-Zaraz tu będzie, ale zanim pochłonie cię walka wbij sobie do tej zaśnieżonej głowy, że jestem Hell nie żaden zasrany negatyw!

-Urusai! Trza było powiedzieć od razu jak masz na imię!

-Trzeba było się spytać!

~Przygotuj się~ naszą kłótnie przerwał opanowany głos Tory.

Wyciągnęłam lekko z pochwy wiszący na plecach miecz, co uratowało mnie przed straceniem głowy. Szybkim ruchem wyciągnęłam go całkiem obracając się przodem do przeciwnika. Był to chłopak niewiele niższy ode mnie. Włosy miał równie białe, co ja, oczy turkusowe a wyraz twarzy za poważny jak na jego wiek. Na strój shinigami nałożone miał kapitańskie haori.

-Kapitan dziesiątej dywizji jak mniemam.- odezwałam się pierwsza.

-Oddaj miecz!- powiedział poważnym tonem.

-Wiesz, bardzo chętnie bym ci go oddała, ale on należy do mnie.- chłopak zrobił groźną minę, po czym ruszył na mnie.

Nasze ostrza skrzyżowały się sypiąc snop iskier. Był strasznie szybki, więc skupiłam swoją uwagę na jego ruchach. Chłopak natarczywie napierał na mnie a ja z trudem parowałam jego ciosy. Niestety nie wszystkie z powodzeniem w niektórych miejscach miałam rozcięte ubranie jak i skórę.

-Oddaj miecz!- powtórzył. –nie jest twój.

Spojrzałam na niego jak na kretyna, po czym przyjrzałam się mojemu ostrzy, w którym odbiła się moja twarz. To nie jest mój miecz? Jasne i co jeszcze. Gdyby nie był mój nie trafiłabym do wewnętrznego świata, prawda? Pokręciłam głową chcąc pozbyć się tych myśli. Tora jest MOIM mieczem a ten chłoptaś zaraz to poczuje.

Nasze miecze znów się zetknęły. Tym razem byłam szybsza. Wyskoczyłam w górę by zadać cięcie. Chłopak uniósł swój miecz w moją stronę by zablokować atak. Uśmiechnęłam się pod nosem. Nim zdążył się zorientować wypuściłam katanę z ręki, po czym złapałam ją niżej w drugą szybko obróciłam ją ostrą stroną do przeciwnika i zadałam cios. Siwowłosy odsunął się kawałek łapiąc za krwawiący bok.

-Może byś pomógł?- zwróciłam się do obserwatora.

-Nie ma mowy!- prychnął- Co to mój miecz? Ale nie martw się posiedzę tu sobie i poobserwuje. Po wszystkim wygwizdam cię albo pozbieram, co zostanie.- zamilkł na chwilę jakby o czymś myślał, po czym wybuchnął charakterystycznym dla siebie szaleńczym śmiechem.

Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. Powiedziałabym mu coś jeszcze, ale poczułam jak coś owija mi się wokół kostki. Mocne szarpnięcie zwaliło mnie z nóg a następne spowodowało, że wylądowałam na ścianie. Przez chwilę zrobiło mi się czarno przed oczami a potem zaczęłam pluć krwią. Niewiele myśląc rozpoczęłam próby zerwania metalu z nogi.

-Zasiądź na zamarzniętych niebiosach, Hyorinmaru!- w końcu udało mi się uporać z łańcuchem, gdy usłyszałam jego głos.

Spojrzałam w jego stronę i zobaczyłam wielkiego lodowego smoka zmierzającego wprost na mnie! Niewiele myśląc odskoczyłam patrząc jak w miejscu gdzie jeszcze przed chwilą stałam wytworzyła się wielka dziura. Hell zagwizdał z uznaniem, ale postanowiłam to zbagatelizować.

~to było shikai~ powiedział Tora

-To ja też to zrobię- odparłam w myślach.

~Nie masz szans! Nasze shikai działa na krótki dystans a jego wręcz przeciwnie

-Nie pękaj damy rade. Podaj tylko formułkę.

Tora westchnęła bezradna .

~Dobra musisz powiedzieć....~ reszty nie dosłyszałam.

Po prostu nastała cisza. Nie słyszałam nawet cichego szumu wody w tle jak zwykle. Zaniepokoiło mnie to lekko jednak musiałam zachować czujność.

-Myśl Hikari!- ponaglałam się gorączkowo w myślach.

Jakieś magiczne abrakadabra jak to w stylu siwowłosego. Starałam się przypomnieć najdrobniejsze wspomnienia z treningów chcąc znaleźć tam odpowiedź. A grad ataków ze strony przeciwnika wcale mi w tym nie pomagał.

Chwila! Jak to było w tym, co widziałam w wewnętrznym świecie? Przywołałam je bez żadnych formułek nie? Ale jak w takim razie? Nagle zeszło na mnie olśnienie. Podczas pierwszego treningu wszyscy na mnie dziwnie spojrzeli przez to, co powiedziałam. Uśmiechnęłam się. Czemu by nie spróbować?

-Rozszarp Tora!- powiedziałam cicho.

Mój miecz rozpłynął się w lekkiej mgle, przez co spanikowałam. Co to było, jakieś hasło samo destrukcji? Gdy jednak po chwili ta sama mgła oplotła moje dłonie formując się w coś na wzór pazurów odetchnęłam z ulgą. Teraz czas się zabawić. Tyle, że co to potrafi?! Nikt nie uraczył mnie instrukcją obsługi ani odpowiednimi wspomnieniami. Dla próby drapnęłam go lekko w lewą rękę, która natychmiast opadła bezwładna.

-Co ty...- szok, jaki malował się na jego twarzy był bezcenny.

-Mówiłam, że Tora jest moim zanpaktou.- odparłam prostując się.

-Łżesz! On należał do mojej siostry.- odparł gniewnie przygotowując się na drugą rundę.

Jeszcze mu mało? Dobrze, zobaczymy jak będzie mu się walczyć z jednym płucem. W mgnieniu oka znalazłam się za nim. Czy mi się zdaje czy stałam się szybsza? Dotknęłam go w plecy z prawej strony. Chłopak momentalnie zaczął się krztusić i z trudnością łapał oddech.

~Kari przestań!~ krzyknęła nagle.

-Śnisz chyba! Wtedy on cię zabierze

~Nie rozumiesz to jest....~

-Mniejsza o to.- przerwałam jej.

Chłopak z trudnością się bronił. Zaczął się cofać i nagle upadł. Uśmiechnęłam się zadowolona

~Kari...

-Urusai!- uciszyłam ją.- nie pozwolę cię już więcej zabrać

Gdy pazury miały się zatopi w miejscu gdzie znajdowało się jego serce, niebieska mgła nagle zniknęła. Poczułam jak na plecach pojawia się nieznaczny dodatkowy ciężar.

-Co do...

~nie rób czegoś, czego będziesz w przyszłości żałować.

Prychnęłam wyciągając miecz. Jeśli nie zrobię tego shikai zrobię to zwykłym mieczem.

Nagle znalazłam się w wewnętrznym świecie.

-Tora! Co to ma znaczyć?!- wydarłam się

~Po prostu cię chronię. Posadź wygodnie swoje cztery litery~ tu nagle obok z chmur uformowało się krzesło. ~stul pysk i słuchaj jak się do ciebie mówi!

Spojrzałam na nią zaskoczona. Bez słowa usiadłam.

~Tak lepiej. A teraz patrz~ w miejscu gdzie wskazała ręką z chmur uformowała się kula na wysokości jej ramienia. Chuchnęła na nią, przez co przybrała gładką, przezroczystą formę niczym lustro. ~To jest twój brat~ w kuli pojawił się mały siwowłosy uśmiechnięty chłopaczek. ~A to szanowny kapitan~ tuż obok pojawiła się identyczna chmura a w niej mój przeciwnik. ~Nie wyglądają podobnie?~ przyjrzałam im się uważnie.

Byli podobni i to nawet bardzo. Z wyglądu. Jednak ten starający się zachowywać poważniej niż powinien kapitan nie przypomina wiecznie uśmiechniętego Tośka.

-Mój brat nie żyje.- odparłam oschle.- Tak powiedziała rada, prawda?

~Daj spokój!~ prychnęła ~I ty im wierzysz? Sama mówiłaś, że im nie można ufać, że są nadętymi bufonami, którzy gówno wiedzą. Z resztą ten chłopak mówił, że należę do jego siostry, prawda? A ja należę do ciebie, więc sobie to powiąż. A na marginesie spytaj się swojego nowego przyjaciela czy on się przypadkiem nie nazywa Toshirou Hitsugaya.~ to powiedziawszy zepchnęła mnie z krzesła i po chwili znów patrzałam na ledwo dychającego siwowłosego.

Wzięłam dwa głębokie wdechy. Ręka, w której jeszcze przed chwilą pewnie trzymałam miecz, teraz trzęsła mi się tak bardzo aż w reszcie upuściła broń. A jeśli to naprawdę Tosiek? Moje oczy zaszkliły się nagle. Co ja zrobiłam?

Nagle z nikąd pojawiła się rudowłosa kobieta ze zdecydowanie za bardzo obfitym biustem. Patrzyła przerażona to na mnie to na leżącego shinigami.

-Taicho!- w mgnieniu oka znalazła się przy nim i szybko wzięła go na ręce, po czym spojrzała na mnie wściekle.

-Ruda ja...- zaczęłam łamiącym się głosem, ale ta już zniknęła.

Stałam tak chwilę wpatrując się w miejsce gdzie stała. Usłyszałam za sobą oklaski.

-Nie źle go załatwiłaś- oczywiście był to Hell- Początek i środek, miodzio ale zakończenie to ja bym zmienił.- Podszedł do mnie, lecz nim zdążył cokolwiek zrobić przygwoździłam go do najbliższej ściany.

-Ty...-byłam tak wściekła, że nagle wyleciały mi z głowy wszystkie obelgi, jakie mogłabym do niego skierować- czemu do cholery mnie nie powstrzymałeś?! Przecież wiedziałeś, że to mój- poczułam jak do oczu znów napływają mi łzy, ale nie mogłam teraz dać im wypłynąć. Szybko je przełknęłam je z trudem- że to był mój brat!- krzyknęłam zaciskając mocniej rękę na jego szyi.

-Niby skąd?- prychnął- Zawsze twierdziłaś, że twój brat nie żyje, tak samo jak on twierdzi, że jego jakakolwiek rodzina nie żyje. Z resztą nawet jakby o tym wieidział nikt prócz mnie ciebie nie pamięta.

Spojrzałam na niego oszołomiona luzując uścisk.

-Nikt...nie pamięta?- powtórzyła zdziwiona.

-Po tym jak zniknęłaś kapitanem został Kurosaki, ale ten ciota szybko został obalony. Zresztą po tobie nie było żadnego dobrego kapitana więc oddział stał się niepotrzebny, więc został rozwiązany a Genryusai kazał klaunowi zrobić maszynkę, dzięki której wszyscy zapomną 14 oddział.

Puściłam go zszokowana. Miałam mętlik w głowie. To za dużo jak na jeden raz. Maszyna zapomnienia? Mayuri jest szalony, ale coś takiego? Z resztą, po co ją zrobił?

-Dobra. Może nie zamienię cię w sopel lodu jak zaprowadzisz mnie do niego.

-A, co ja jestem?! – oburzył się jednak wystarczyło jedno moje spojrzenie żeby się przymknął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz